Authentication - Register

Complete the form below to create your account

This will be your public name in the community
We need this to keep you informed about your account

Mandatory data.

Why you'll love MyOlympus

All members get access to exclusive benefits:

  • Member community
  • Register products
  • Extended warranty
  • Monthly newsletter

Czym byłaby przygoda bez dźwięku?

Porywająca muzyka na żywo, szumiący w wysokiej trawie wiatr, uderzające o skalisty brzeg fale, dzbanek do kawy pykający na palenisku – dźwięki wywołują w nas emocje i wspomnienia, potęgując to, co widzimy, i uzupełniając nasze doznania.

W tym wpisie do bloga skupimy się na produkcie audio — nowym, przenośnym rejestratorze dźwięku o nazwie OM SYSTEM L5-P5 oraz moich doświadczeniach z tym urządzeniem. Jednocześnie nie jest to jednak recenzja produktu, a oda do samego dźwięku.

Zamiast po prostu wyjaśnić, jak działa ten produkt, chcę Wam zdradzić, dlaczego ja, Ty, każdy łowca przygód, operator kamery wideo czy twórca treści chce mieć taki rejestrator dźwięku, a wręcz go potrzebuje. Udowodnię, że rejestrowanie dźwięku jest tak samo ważne jak robienie zdjęć lub nagrywanie filmów.

Mam wszystko — korpusy aparatu, obiektywy, baterie i oczywiście mój wierny rejestrator dźwięku! Gdybym nie nosił przy sobie tego przenośnego urządzenia, straciłbym wiele wspomnień, oryginalne dźwięki filmów i muzykę na żywo.

Niech gra muzyka

Na początek nadajmy całej historii nieco tła. Mam na imię Patrick i jestem profesjonalnym fotografem z południa Niemiec. Razem z moją dziewczyną, Lisą, realizuję projekt i prowadzę firmę pod nazwą Social Traveling. To dzika mieszkanka przygód, podróży, projektów społecznych, tworzenia mediów i działań społecznych.

To, czym się obecnie zajmujemy, w dużej mierze zaczęło się od prostego nagrywania dźwięku mniej więcej dziesięć lat temu.

Muzyka brzmi najlepiej na żywo. Dodatkowego smaczku dodają jej odgłosy naturalnego środowiska.

Podróżując wiele lat temu po Irlandii, spotkałem ulicznego muzyka, który zainspirował mnie do tego stopnia, że zacząłem nagrywać muzykę swoim starym telefonem z ery sprzed smartfonów. W żadnym wypadku nie było to nic doskonałego, wręcz przeciwnie. W środku piosenki słychać przejeżdżający samochód, a nieco później szczekanie psa artysty. Ale w ostatecznym rozrachunku nie było to istotne.

Muzyka zawsze była bardzo bliska mojemu sercu. Od piątego roku życia gram na perkusji, później przyszedł czas na inne instrumenty perkusyjne i gitarę. W trakcie podróży często przystawałem, aby posłuchać ulicznych artystów. Tak mnie to wciągało, że w końcu kupowałem ich płyty. Słuchając albumów studyjnych w domu, bardzo często czułem jednak rozczarowanie. Nagranie nie oddawało bowiem emocji, jakie towarzyszyły mi podczas występów na żywo.

Kiedy nagrywałem muzykę w Irlandii, przeszkadzały mi wszystkie dodatkowe odgłosy. Słuchając jej jednak później w domu, myślami przenosiłem się do pięknych chwil w tym kraju. Dzięki dźwiękom oczami wyobraźni dokładnie odtwarzałem całą scenę. Choć jakość pozostawiała sporo do życzenia, to sama muzyka zapewniała bardzo realistyczne wrażenia.

Tak właśnie narodził się pomysł na przyszły projekt.

Producent na rowerze

Kilka lat później, w 2015 roku, wyruszyłem z kolegą, Manuelem, na rowerową wyprawę z Niemiec do Indonezji. Planując tę podróż, postanowiłem wcielić w życie pomysł, który narodził się w Irlandii — chciałem nagrywać albumy z udziałem napotkanych po drodze ulicznych muzyków!

Wysokie góry, gorące pustynie i lasy tropikalne. Podczas trwającej 20 miesięcy podróży przemierzyliśmy 18 krajów i wróciliśmy bogatsi o mnóstwo wspomnień.

Nic nie może równać się mieszkaniu w namiocie, kiedy ma się czas na refleksję i można zrozumieć swoje miejsce na Ziemi.

Pierwszego muzyka spotkałem w Albanii. Ilirian P. mieszkał wówczas w namiocie i utrzymywał się ze swoich utworów. Podobnie jak muzyk z Irlandii nigdy wcześniej nie miał możliwości nagrania swoich piosenek.

Korzystając z przenośnego rejestratora dźwięku Olympus LS-14, razem nagraliśmy 12 kawałków, w różnych lokalizacjach i w akompaniamencie różnych dźwięków: przy ognisku, na plantacji oliwek oraz podczas imprezy w gronie przyjaciół. Doskonałym uzupełnieniem jego utworów był otaczający nas śpiew ptaków, trzaskanie ognia oraz okrzyki i śpiew publiczności. Dzięki temu słuchacze od razu mogą poczuć to, co ja podczas nagrywania muzyki.

Siła muzyki nie bierze się z najlepszych technologii, ale z emocji. W przypadku tego nagrania naturalne dźwięki środowiska oraz wolno płonący ogień uzupełniają piosenki Iliriana w wyjątkowy sposób. Takiego efektu nie da się osiągnąć w studio.

Przekazałem Ilirianowi wszystkie pliki audio i okładkę płyty CD do skopiowania tak, aby sprzedając nagrania, mógł trochę zarobić. W zamian za to otrzymałem prawo do dystrybucji jego muzyki.

Swoją część zysku przeznaczyłem całkowicie i bezpośrednio na realizację ważnego dla mnie projektu społecznego, jakim jest wsparcie szkoły w Kenii. Ilirian, który nie miał w owym czasie prawie nic, bardzo szybko sfinansował zakup instrumentów muzycznych dla tej placówki.

Pieniądze ze sprzedaży płyt Iliriana pozwoliły zakupić zestaw instrumentów muzycznych dla szkoły w Kenii.

Później wyprodukowałem jeszcze inne utrzymane w tym stylu albumy w Turcji, Portugalii i Kenii. Dzięki temu, że mam prawo do dystrybucji tych utworów, podczas multimedialnych prezentacji wspomnień z wyprawy nie tylko pokazuję zdjęcia i filmy, ale także odtwarzam nagrania i oryginalną muzykę z ponad 20 krajów. To dla mnie bezcenne!

LS-PS, uniwersalny rejestrator

Biorąc pod uwagę doświadczenia z modelem LS-14, który towarzyszył mi przez wiele lat codziennej pracy profesjonalnego fotografa i operatora filmowego, związałem się z rejestratorami dźwięku Olympus na dłuższy czas. Zawsze podobały mi się ich kompaktowe rozmiary, doskonała jakość dźwięku oraz możliwość uniwersalnego zastosowania.

Choć OM SYSTEM L5-P5 w dużym stopniu przypomina swoich poprzedników marki Olympus, zaktualizowano go i ulepszono pod wieloma względami.

Na początku lata firma OM SYSTEM zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy mogę przetestować rejestrator LS-P5 przed premierą i podzielić się swoimi wrażeniami. Byłem naprawdę podekscytowany.

To nowe urządzenie to nie tylko jedna z najmniejszych i najlżejszych propozycji w tej klasie produktów. Wyróżnia się także za sprawą wielu nowych, bardzo praktycznych funkcji. Testowałem ten model podczas wędrówek, kręcenia filmów i rejestrowania muzyki w Finlandii, Norwegii i Hiszpanii. Zrobił na mnie ogromne wrażenie.

LS-P5 to rejestrator dźwięku, który z powodzeniem sprawdzi się jako samodzielne urządzenie. Można go jednak podłączyć do aparatu, aby pełnił funkcję zewnętrznego mikrofonu. Pozwala to bezpośrednio połączyć obraz i dźwięk z zewnętrznego urządzenia w pliku wideo. Dodatkowo model LS-P5 może także nagrywać dźwięk na swojej karcie pamięci. Dzięki temu zyskujemy kopię zapasową do zsynchronizowania z filmem w późniejszej obróbce.

Spośród wszystkich nowych funkcji najbardziej przypadła mi do gustu możliwość wykorzystania słuchawek Bluetooth do śledzenia nagrań na żywo.

W przeciwieństwie do poprzednich rejestratorów LS i większości konkurencyjnych urządzeń w tej klasie ten model umożliwia wykorzystywanie słuchawek Bluetooth do kontrolowania nagrania na żywo. Zdecydowanie ułatwia to pracę i pozwala umieścić rejestrator blisko źródła dźwięku, gdy ujęcia kręci się nieco dalej. Ponadto mogę sterować jego ustawieniami za pośrednictwem aplikacji na smartfon.

Ze względu na kompaktowe rozmiary i niewielką masę niemal nie zauważam tego urządzenia na aparacie, ale zawsze mogę liczyć na wysoką jakość dźwięku w filmach. Z uwagi na to, że zazwyczaj fotografuję i nagrywam wideo na łonie natury, często podczas dłuższych wędrówek i wycieczek, rozmiar i waga całego sprzętu są dla mnie istotne. LS-P5 doskonale wpasowuje się w mój lekki zestaw produktów firm Olympus i OM SYSTEM.

Z uwagi na to, że LS-P5 to samodzielny rejestrator, mogę go używać z aparatem lub bez niego. Dzięki temu, że jest w zasięgu ręki, pozwala kręcić klipy dźwiękowe w naturze, kiedy tylko chcę. Moje filmy są żywsze, a wspomnienia pozostaną ze mną na zawsze.

Nawet bez aparatu LS-P5 doskonale nadaje się do nagrywania dźwięku otoczenia w wielu różnych sytuacjach. Ten model służy mi nie tylko do uwieczniania odgłosów przyrody i muzyki, ale także i środowiska, na przykład otwierania zamka plecaka bądź płynącej strumieniem wody. W moich projektach wideo te drobne, autentyczne dodatki ożywiają całość znacznie lepiej niż uniwersalne dźwięki stokowe.

Podobnie jak wszystkie urządzenia OM SYSTEM, model LS-P5 jest niewielki, kompaktowy i łatwy w użyciu. Dzięki temu doskonale sprawdza się dla podróżujących twórców takich jak ja.

Tworzenie muzyki przy ognisku

Jak wspomniałem, lubię grać na instrumentach i pisać własne utwory. Również i pod tym względem LS-P5 sprawdza się doskonale dzięki funkcji dogrywania, która umożliwia rejestrowanie na sobie kilku ścieżek. Mogę więc na miejscu zapisywać i łączyć kilka ścieżek gitary lub dodawać dźwięki innych instrumentów, nawet bez dostępu do komputera.

Co może być lepsze niż przysłowiowe śpiewanie przy ognisku? Nagranie tego!

To urządzenie ma znacznie więcej zalet niż te, które opisałem. Jednak nawet biorąc pod uwagę wymienione funkcje, wniosek jest prosty: model LS-P5 zapewnia niezliczone możliwości zastosowań i tak doskonałą jakość dźwięku, że jest to niezbędne narzędzie dla każdego operatora kamery wideo, muzyka czy twórcy treści.


Prezentowane produkty:


About the author

Related Tags

Comments